<--- Wróć do strony głównej <--- Wróć do słownika

Ego/Postać

Ego'wanie/Postaciowanie

Czym jest to wielkie EGO, o którym tak zaciekle się zawsze mówi? W sumie to jest niczym, bo nie istnieje. Nie jest to coś konkretnego do uchwycenia. Jest to coś żywego, ruchomego. Jest to proces. Czasownik, a nie rzeczownik. Ego to utożsamianie się z jednostką. Czy to będzie jednostka cierpiąca, czy poszukująca Oświecenia – jest to jedno i to samo – utożsamianie z jednostką.

Na początku duchowych poszukiwań dowiadujemy się o jakimś tajemniczym czymś zwanym ego. Szybko staje ono się kozłem ofiarnym tego wszystkiego, z czym nie chcemy się utożsamiać – tego, co gryzie się z koncepcją bycia uduchowioną osobą. Zrzucamy winę na swoje ego, tłumaczymy nim swoje zachowania i zaczynamy z nim walczyć. Kto walczy z tym ego? Tutaj zaczyna być śmiesznie, bo to, za co się uważamy... to też jest ego. Niezły plot twist, prawda? Ta nowa wersja ja, tym razem w wersji duchowego poszukiwacza, też jest procesem ego'wania. Duchowe ja to też ja. Duchowa jednostka to też jednostka. Nie ma znaczenia zewnętrzna warstwa, w środku proces przebiega tak samo.

Tylko ego może chcieć "pokonać" ego. Takie "pokonywanie" to ruch, a my w swojej prawdziwej naturze jesteśmy nieporuszeni. Jesteśmy tłem, na którym takie coś jak ego'wanie ma miejsce. Na etapie poszukiwań czytanie tych prawd przelatuje jakoś bokiem. Niby intelektualnie to rozumiemy, ale jednak nie chwytamy tego. Możemy mieć wtedy głosy mówiące, że to nie chodzi przecież o to moje Wyższe Ja (Higher Self). W końcu są myśli oddalające mnie od oświecenia i są też myśli przybliżające mnie do niego. Złe, egocentryczne myśli i dobre, duchowe myśli. No nie, sorry. Te wszystkie głosy to ego'wanie.

Brzmi to jak cholernie ciężka sytuacja, prawda? Cały ten czas, w tle – równolegle do tego, co dzieje się w naszym myślącym umyśle – dzieje się coś innego. Te wszystkie słyszane i czytane słowa przelatują nam nad głową i trafiają do nas. Prawdziwych nas. Nie małego i nie dużego ja. Tylko do Nas. Do Jedności. W pewnym momencie przychodzi Łaska w postaci przebłysku Prawdziwej Natury. Różnie te przebłyski są nazywane. Przebudzenie, niedualny wgląd, Kensho. Wtedy po raz pierwszy wychodzimy z perspektywy ego – jednostki. Widzimy ten świat i swoją "jednostkę" z zewnątrz. Wielki ciężar spada z ramion. Nie jest to jednak trwałe. Nie jest to też czymś, do czego powinniśmy chcieć wrócić. Było, minęło. Robi to w nas jednak swego rodzaju wyrwę. Już nigdy nie będziemy tak bezwzględnie ufać myślom – efektom procesu ego'wania. Gdzieś tam w głębi będziemy pamiętać, że ta perspektywa nie jest stała.

Przestajemy dzielić myśli na dobre czy złe, na moje lub z ego. Wiemy, że jest to jedno i to samo. Zawsze. Nasza Prawdziwa Natura jest cicha, bez myśli. Ego przestaje być wrogiem, a staje się procesem. Tak jest i tyle. Czasami bardziej patrzymy na świat z jego perspektywy, a czasami mniej. Zaczynamy widzieć, jak ten proces działa. Coraz łatwiej nam się w niego nie wkręcać. Po zrzuceniu maski duchowego poszukiwacza ego może przybrać inne, np. maskę świadka. Ego'wanie jest zmienne, ruchome. Dekady życia jako indywiduum dzielnie walczą o swoje przetrwanie. Obserwujmy to bez spiny, a będziemy to widzieć jako zabawę. Egowanie takie jest, musi się wyszumieć.

<--- Wróć do strony głównej <--- Wróć do słownika